Schizofrenicy są wśród nas

  • Udostępniam:

Schizofrenia dotyka ok. 1% całej populacji ludzkiej – nie jest to dużo, ale nie oznacza to, że w swoim życiu nie zetknęliśmy się z osobami chorymi na nią. Zwykle schizofrenicy są oni normalnymi ludźmi, po których nie widać choroby, schizofrenia ma bowiem swoje nawroty i regresy. Moment, w którym poznamy danego człowieka, może być tym dobrym czasem. Sprawdzian szczerości intencji wobec człowieka nadjedzie natomiast, kiedy zdrowy okaże się być chory.

Choroba ta nie uniemożliwia zwykłego życia, choć nieco je utrudnia. Schizofrenicy mogą zakładać rodziny, mieć dzieci, chociaż należy się liczyć z tym, że według badań płodzą oni ok. 30% mniej dzieci niż zdrowi ludzie. Życie codzienne podczas nawrotu nie wygląda jak u większości rodzin, ale chorzy mają prawo do budowania sobie życia, choroba to nie wyrok.

Schizofrenicy

Powszechnie wiadomo, że schizofrenicy mają problem z odbieraniem rzeczywistości i z odnajdywaniem się w niej. Słyszą głosy, uważają siebie za herosów, za postaci ze specjalną misją, czasem nawet za samego Jezusa. Dla uproszczenia zrozumienia tego zjawiska społeczeństwo przyjęło teorię o rozdwojeniu jaźni, co tak naprawdę jest mitem i tylko pogarsza sytuację chorych wśród innych – są oni źle, mylnie postrzegani. Zaburzenia, które ich dotykają, powinny być określane właściwie jako omamy, halucynacje.

Mówi się, że to zaburzenie dotyczy najczęściej młodych ludzi: kobiet między 26. a 27. rokiem życia oraz mężczyzn między 18. a 23. rokiem życia. W obecnych czasach, kiedy w społeczeństwie panuje pęd, króluje zdenerwowanie i wszechogarniające życie w sieci, młodzi ludzie są tym bardziej narażeni na dotknięcie objawami schizofrenii. Na potwierdzenie tezy, że wśród nas jest ich wielu, wystarczy przypomnieć, że choroba ta często dotykała geniuszy i osoby wybijające się nad innych. Przykładami mogą być: John Forbes Nash – laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii za rozwój teorii gier, Zdzisław Beksiński – słynny polski malarz czy znana aktorka Catherine Zeta-Jones.

Ponieważ omawiane zjawisko chorobowe występuje wśród nas, musimy mieć świadomość, że podczas zetknięcia się z chorą osobą, powinniśmy odpowiednio do niej podejść. Wystarczającym cierpieniem dla niej jest sama choroba, a to, jak postrzegają ją ludzie, jest jej wypadkową. Szkoła, studia, praca – to miejsca, gdzie chory będzie chciał odnaleźć siebie. A my musimy mu to umożliwić. Schizofrenik dobrze czuje się w towarzystwie osób, którym ufa; które nie uważają go za kogoś gorszego, dziwnego. Objawy, a nawet cała choroba mogą ustąpić pod warunkiem, że chory będzie wspierany, a to zadanie nie należy już do niego, ale do jego otoczenia. Ponadto brońmy się przed osądzaniem i stereotypami, aby nie ranić jeszcze bardziej tych, którzy i tak cierpią. Nie bez powodu schizofrenię nazywa się chorobą duszy – fizycznie człowiek się nie zmienia, ale cierpi duchowo, psychicznie.

Schizofrenicy są wśród nas
5 (100%) Głosów: 1

Następny artykuł serii -

Podobał Ci się ten artykuł? Daj nam motywację do pisania kolejnych udostępniając go :)

  • Udostępniam:

Dodaj komentarz