Bo ta starość to Panu Bogu nie wyszła…

  • Udostępniam:

Następny artykuł serii – Borderline, czym jest?

Jesienno-zimowa aura skłania do refleksji nad swoim życiem, planami na przyszłość oraz tym, co się już wydarzyło. Koniec roku nawet nieco wymusza na nas, byśmy nieco przeanalizowali to, co się wydarzyło w minionych miesiącach oraz często nawet podświadomie układamy w głowie zadania na przyszły rok. Wówczas na wokandę często wychodzi jeszcze jeden temat: starość. Wiecie, że już większość dwudziestopięciolatków średnio raz w tygodniu myśli o przemijaniu czasu, a co drugi czterdziestolatek boi się, że jest już na skraju swojej drogi? Od dawna znany jest fakt, że ludzie najbardziej boją się tego, czego nie znają. Patrzymy na starszych ludzi i wyobrażamy sobie, jak ciężkie jest ich życie. W naszych myślach przyrównujemy starość do umierania. Zdaje nam się, że podeszły wiek jest równoznaczny z utratą tych wszystkich zalet dzięki którym żyjemy – witalność, sprawność umysłowa, aktywność fizyczna i seksualna – wydajność na wszystkich polach. Pewnie to właśnie z tego powodu tak wielu młodych ludzi mówi, że nie dożyje nawet 50-tki. Wszyscy marzą o życiu bez starości.

Za późno

Ile razy pomyśleliście, że na coś jest już za późno? Jak często zdarza się Wam uświadomić sobie, że pewne rzeczy już nie są dla Was, bo jesteście na to za starzy, zbyt odpowiedzialni lub macie za dużo obowiązków na swojej głowie? Porównujemy wciąż ten etap starości jako czas, w którym nie mamy już żadnych szans na spełnienie tego, o czym się marzyło za młodu, a czego nie udało się osiągnąć wcześniej. Ulegamy błędnej perspektywy, w obliczu której stawiamy na szali z jednej strony zalety młodości, a z drugiej wady starości. Nierówna walka, co?

Wśród ludzi, którzy mieszą się w przedziale wiekowym od 30-40 roku życia panuje błędne przekonanie, że jest to już ich „ostatni dzwonek” na spełnienie swoich marzeń,  osiągnięcie sukcesu, zrobienie kariery itd. dlatego to właśnie oni najbardziej starają się manipulować upływem czasu. Tak bardzo zależy im na tym, by zrobić w swoim życiu jeszcze coś więcej, że często ich doba ma przysłowiowe 25 godzin. Chcą na siłę upchnąć w małej jednostce czasu jak najwięcej zdarzeń, by zdążyć. Zdążyć przed starością. Bezsensownie walczą z zegarem biologicznym tracąc radość chwili, bez której ciężko docenić swoje życie. Dlaczego właśnie ta grupa wiekowa jest najbardziej zafiksowana na punkcie czasu? Ponieważ to wtedy zachodzą te pierwsze zmiany (głównie fizyczne), które „boleśnie” przypominają o tym, że nasze ciało zaczyna się starzeć, wiotczeć, a na naszej twarzy z każdym dniem przybywa zmarszczek. Ludzie po 50, czy 60-tce już przestają się tym martwić, bo uświadamiają sobie, że w życiu liczy się coś dużo ważniejszego, niż bruzdy na czole.

Stereotypy

Powszechnie wiadomo, że potrafią być bardzo krzywdzące i odzwierciedlają błędne założenia na dany temat. Mimo to wciąż dokonując pewnych wyborów czy osądów bazujemy tylko na nich. Nie inaczej jest z pojęciem starości. W naszych umysłach zakodowało się, że starsi ludzie są smutni, schorowani, zgorzkniali, a każdy ich dzień jedynie przybliża ich do śmierci. Natomiast chyba mało kto uświadamia sobie, że często ma to niewiele wspólnego z prawdą. Wielokrotnie przeprowadzane badania wśród grupy 85-latków dowiodły, że ponad 2/3 z ankietowanych prowadzi satysfakcjonujące ich życie i cieszy się dobrym zdrowiem. To często społeczeństwo samo wyrobiło sobie zdanie na temat jakości egzystencji seniorów, tymczasem mało kto o to zapytał i zbadał.

Szala

Chcąc nie chcąc w pewnym momencie musimy uczciwie przed sobą przyznać, że się zmieniamy. Nasze ciało się starzeje, jesteśmy bardziej podatni na choroby, a umysł już nie jest taki sprawny jak kiedyś. To normalne, że z tych kwestii nie jesteśmy zadowoleni. Jednak popatrzmy na to z innej perspektywy. Na tym etapie ogromnie powiększa się nasza wiedza oraz doświadczenie. Jesteśmy bardziej świadomi tego, co jest naprawdę w życiu ważne i co należy pielęgnować, a czym zupełnie się nie przejmować. Mamy większą zdolność do refleksji nad sobą oraz światem. Znajdujemy wewnętrzny spokój i dzięki temu jesteśmy w stanie pogodzić się ze sobą. Często mamy już „odchowane” dzieci, możemy teraz wraz z nimi odkrywać na nowo uroki macierzyństwa i cieszyć się z wnuków.

Nie przekreślajmy tak z góry starości. To kolejny etap w naszym życiu, który jak każdy poprzedni jest równie ważny, o ile nie najważniejszy. Postarajmy się zmienić ten stereotyp, który tak ochoczo jest powtarzany z ust do ust, że starość to kara, coś złego. Często słyszę powiedzenie, że starość Panu Bogu nie wyszła, a przecież to właśnie wtedy dowiadujemy się, że należy docenić to, co mamy i kim jesteśmy, a nie to, jak wyglądamy lub to, jaki sukces osiągnęliśmy.

Bo ta starość to Panu Bogu nie wyszła…
5 (100%) Głosów: 1

Podobał Ci się ten artykuł? Daj nam motywację do pisania kolejnych udostępniając go :)

  • Udostępniam:

Dodaj komentarz